Szkolenie przez zastraszanie.

Jakiś czas temu wyczytałem w internetowym wydaniu pewnej gazety, że w Polsce rozwija się niebezpieczny trend szkolenia psów. Otóż rosną w siłę szkoleniowcy, którzy braki w wiedzy zastępują straszliwymi praktykami, opartymi na bólu i strachu. Stosują przy tym różnego rodzaju wyrafinowane narzędzia, np. dławiki (które dla niepoznaki nazywają „obrożami behawioralnymi”), kolczatki…w ruch idą też obroże elektryczne (rażenie psów prądem!)…ci bardziej subtelni stosują grożące gesty, podduszanie, kopanie…wszyscy oni działają w całkowitej niewiedzy i braku szacunku dla najnowszych osiągnięć nauki.

 

 brrry…boisz się? Czy już czujesz jak otaczają cię tajemnicze awersyjne siły, które chcą skopać, powiesić i na koniec porazić prądem twojego kochanego psa?

Szczerze powiem, ja bym się bał…

 

…a wiesz dlaczego się nie boję? Ponieważ wiem, że cała ta retoryka to są tylko puste słowa, za którymi nie stoi żadna nauka, ani wyjątkowa troska o bezpieczeństwo twojego psa czy twoje. A skąd to wiem? Nie raz sprawdziłem…nie raz pracowałem z kimś, kogo osoby budujące podobną narrację, wyrzucały ze szkolenia (czasem z groźbą uśpienia psa), bo „jest agresywny”. Nie raz spotkałem właściciela po jakimś szkoleniu, ale całkowicie bezradnego, któremu powiedziano, że pies ciągnie na smyczy, ponieważ, po pierwsze, natura stworzyła go szybszym od człowieka, a po drugie, „nie jesteś w stanie skupić na sobie jego uwagi!” ,„za mało się starasz!” „masz za mało atrakcyjne przysmaczki!”.

Nie raz ktoś relacjonował mi konsultacje gdzie przez dwie godziny rozmowa opiera się na przytaczaniu wyników "naukowych" badań, a gdy na horyzoncie pojawia się pies z problemem, jedyną reakcją jest wycofanie się i zalecenie podania psychotropów („by piesek się uspokoił …i wtedy ewentualnie zaczniemy pracę”). 

„Pies ucieka?”- ”Nie martw się, przecież taka jest jego natura, nie możesz go ograniczać”.

„Pies skacze na ciebie?” - „Ignoruj, odwróć się plecami, przecież nie chcesz zwichnąć mu psychiki, wykonując grożące gesty!” …Pani Danuta była niedawno moją kursantką. Trudność sprawiało jej przykucnięcie, ponieważ nie w pełni udało się zrehabilitować kontuzję sprzed roku - skaczący na nią pies złamał jej rękę i poważnie uszkodził kolano…czyżby nazbyt nieumiejętnie ignorowała jego skakanie?

 

Tak właśnie działa szkolenie przez zastraszanie, ale to nie twój pies jest zastraszany, tylko ty! Przecież nie chcesz zrobić swojemu psu krzywdy, prawda? 

Kiedy się boisz, łatwiej uwierzysz we wszystko co ci się powie. W końcu nie masz innej opcji…po drugiej stronie masz tylko ciemne moce, ból i zastraszanie twojego kochanego przyjaciela. 

To m.in. z powodu podobnych pomysłów, płynących przecież ze strony profesjonalistów, wielu właścicieli ma problemy. Stają się przestraszeni, bierni, pozwalają psu na niewłaściwe zachowania, ponieważ boją się, że najmniejsza reakcja z ich strony zrobi psu krzywdę i zrujnuje relację.

 

Przegięcia są oczywiście i po drugiej stronie. Włosy dęba stają kiedy wspomnę niedawną relację klientów ze spotkania z trenerką ("uznaną"!), która ich niepewnego, wycofanego i oszczekującego psa, dwukrotnie kopała w żuchwę. No cóż, idiotów nie sieją...

 

Psy są mądre - tak jak każde żywe stworzenie na tej planecie, uczą się co zrobić, by dostać to co jest dla nich przyjemne i czego nie robić, by nie spotkać się z konsekwencją negatywną. Przy czym (i tu jest pies pogrzebany) owa konsekwencja negatywna wcale nie musi oznaczać nokautowania psa ciosem między oczy! 

„Czy założyłbyś kolczatkę swojemu dziecku?!”…nie, nie założyłbym…tak samo jak nie dawałbym mu jedzenia ze stojącej na podłodze miski i nie wyprowadzał z domu, by zrobiło kupę na trawniku na środku osiedla. Psy to nie „takie małe człowieczki, tylko włochate”, jak mawiała niedawno w TV pewna ładna pani. 

Przeżyliśmy trend „bezstresowego wychowania dzieci”…czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, że jeśli jestem przeciwnikiem bezstresowego wychowania, nie oznacza, że szarpię za włosy i tłukę swoje dziecko? Na szczęście wielu rodziców doskonale rozumie, że wychowanie polega przede wszystkim na stabilnym prowadzeniu przez świat, chronieniu i także uczeniu konsekwencji zachowań (tych dobrych i tych złych). Łatwo jest być kumplem dla dziecka, chodzić na lody i pograć w piłkę…natomiast bycie konsekwentnym rodzicem, egzekwującym zasady - to prawdziwa sztuka. Tak samo jest z psami i ich wychowaniem - łatwo być kochaną pancią, przyjacielem, przyjemniaczkem, przytulaczkiem … trudniej, jeśli mamy postawić granice, powiedzieć i wyegzekwować nasze „nie - tak nie wolno”…to naprawdę wyzwanie, ale rzecz w tym, że właśnie na tym polega bycie odpowiedzialnym opiekunem psa.

 

A co z tymi wszystkimi narzędziami tortur? Dławikami, kolczatkami, obrożami elektroniczymi, itp?…no cóż..pierwsza sprawa: abusum non tollit usum - „nadużycie nie wyklucza użycia”. Oznacza to tyle, że jeśli ktoś źle stosuje narzędzie, nie przemawia to przeciwko narzędziu, a jedynie przeciwko używającemu go w niewłaściwy sposób. To że widziałem palanta szarpiącego bezradnego psa na zaciskowej lince, nie oznacza, że każdy stosujący taką linkę jest palantem, szarpiącym psa i wpędzającym go w bezradność. 

To, że zabito kogoś nożem, nie oznacza, że od jutra wszyscy mają kroić chleb łyżką, bo nóż jest potencjalnie narzędziem zbrodni. 

 

Wielu jest właścicieli, ale i szkoleniowców, źle używających np. kolczatek czy obroży elektronicznych - część z nich robi błąd nieświadomie, a części wydaje się, że tak trzeba…ALE jeśli ktoś świadomie stosuje takie czy inne narzędzie i wie co robi, wcale nie musi oznaczać, że robi to, by sprawiać ból…dlaczego nie burzymy się (choć niektórzy pewnie tak), widząc uzdę w pysku konia, czy bat w ręku jeźdźca? Wydaje mi się, że wiem dlaczego - koń wyrywający spod kontroli może zabić…może to dlatego nie słychać tak mocno głosów, że powinno się pracować z końmi tylko miłością, kostką cukru i marchewką, wyrzucić te wszystkie lejce, wodze, linki, uzdy…

 

Przenieśmy się na chwilę do Toronto. Kilka miesięcy temu, pod wpływem ekstremistycznych „prozwierzęcych” organizacji, rada miasta, bez głębszych konsultacji przegłosowała zakaz stosowania łańcuszków, obroży zaciskowych, kolczatek i tym podobnego sprzętu. Pojawiały się znane i u nas argumenty o zadawaniu bólu, bezsensownego cierpienia; były porównania kolczatek do drutu kolczastego i tym podobne emocjonalne zagrania. Efekt? Strzeliły szampany - jest zakaz! …również u nas, co bardziej „światowi” szkoleniowcy odnotowali z satysfakcją ten fakt…ale chwila chwila…mija kilka tygodni i co to się dzieje? Zakaz zostaje zniesiony! Jak to? Co się stało?

Prosta sprawa - do głosu doszli odpowiedzialni i nie dający się zastraszać właściciele psów oraz profesjonalni trenerzy (reprezentowani między innymi przez moją ulubioną psią organizację - IACP). Przedstawione zostały merytoryczne argumenty, pokazana została szersza perspektywa - z realnymi przykładami, cytatami i szerokimi nawiązaniami do rzetelnych naukowych badań. I tak oto w obliczu nowych faktów, wypierających m.in. emocjonalnie zmanipulowaną „naukę”, rada wykazała się cywilną odwagą i profesjonalizmem -  zawiesiła egzekucję wcześniej ustanowionego zakazu. 

 

Temat jest szeroki…przykładów obie strony mają mnóstwo, a problemem jest ignorancja, manipulacja, niezrozumienie i nasza ludzka tendencja do wpadania w pułapkę polaryzacji. Sam w nią wpadłem, przytaczając w taki, a nie inny sposób powyższe przykłady i tak, a nie inaczej konstruując tę wypowiedź. Czas więc na małe wypośrodkowanie. To prawda, że narzędzia szkoleniowe mogą być nadużywane…ale to nieprawda, że jeśli zakładasz je psu, oznacza, że jesteś złym właścicielem, że go nie kochasz i że zniszczysz mu psychikę (o ile wiesz co robisz!). To prawda, że bicie i kopanie psa jest złe…ale to nie prawda, że ktoś świadomie i umiejętnie używający takiego czy innego narzędzia jest zwolennikiem zadawania bólu i cierpienia. Pomiędzy czytelną komunikacją, a bolesnym nadużyciem, jest duża różnica i wie o tym każdy, kto rzetelnie z psami pracuje. 

To nie prawda, że egzekwując określone zasady, czy korygując złe zachowanie, powodujesz cierpienie, niszczysz relację - zbyt wiele przykładów na to, że jest zupełnie odwrotnie - jasne zasady i rozwijanie umiejętności właściwego radzenia sobie z presją to klucze do spokojnego funkcjonowania psa (i nie tylko psa!)

Nikomu nie odmawiam wiedzy i miłości do zwierząt, ale nie zgadzam się na manipulowanie i wytyczanie emocjonalnych dział, tam gdzie przemawiać powinny fakty. Boli mnie gdy ktoś niewłaściwie używa szkoleniowych narzędzi, ale niemniej zatrważa trend, w którym bez refleksji straszy się wyuczoną bezradnością u psa, kreując wyuczoną bezradność u właściciela.

 

„Są różne odcienie szarości. Od czerni do białości”.

Please reload

Polecamy na blogu

Kilka słów o korygowaniu złych zachowań.

May 9, 2019

1/5
Please reload

Ostatnie posty

December 14, 2017

February 15, 2017

Please reload

Archiwum
Please reload

Dołącz do nas na facebook'u
  • Facebook Classic
szkolenie psów warszawa, behawiorysta warszawa, szkolenie psów bingo,

© 2018 BINGO! Szkolenie Psów

International Association of Canine Professionals (IACP)

IACP#5401 - Associate Level

  • Wix Facebook page
  • YouTube Classic
  • Google+ App Icon