A na przystawkę Cesar...

Postać Cesara Millana mało komu z psiego światka pozostaje obojętna. Jak w każdej dyskusji o wyższości masła nad margaryną i kawy nad herbatą, połowa jest za, a połowa przeciw. Osobiście szanuję zdanie każdego, a jednocześnie sam uważam, że wyrabianie opinii w oparciu o telewizyjne show nie jest najlepszą drogą do oceny człowieka i stosowanych przez niego metod. Dla porządku wspomnę tylko, że Millan był jednym z ludzi, dzięki którym zrozumiałem i przekonałem się, że można zmieniać zachowania psów i pomagać ludziom i zwierzętom, które tej pomocy potrzebują. Wiem też, że od podjęcia tego przekonania do zostania dobrym trenerem droga jest długa (dużo jeszcze przede mną!) i z reguły błądzi ten, kto przedstawione metody próbuje kopiować, bez głębszego zrozumienia natury zwierzęcia, sposobów kształtowania zachowań, a także specyfiki pracy z właścicielami. Uważam, że dopiero połączenie faktycznej pracy z psem i właścicielem może dać finalnie sukces. 

 

Ostatnio wpadł mi w oko fejsbukowy „apel” jednej z organizacji zrzeszającej behawiorystów, odnoszący się do Cesara Millana, ale i nie tylko…

Nie rozpisując się zanadto i bez dalszych dygresji: uważam, że każdy swoje zdanie mieć może, jednak kiedy głos podejmuje „porządna” organizacja, a do tego, kiedy krytyka postaci, której żadna z osób piszących podobne słowa nie zna, przeradza się, na skutek zastosowania pokrętnej logiki, w krytykę określonych metod i narzędzi szkoleniowych, nie pozostanę obojętny. 

Zbyt wiele osób jest oszukiwanych i wodzonych za nos. Zbyt wielu osobom wmawia się, że złe zachowania można zmieniać, ignorując je. Zbyt wielu osobom wmawia się, że jest jakaś tajemna nowoczesna wiedza na temat szkolenia, a ci którzy "nie z nami to przeciwko nam!" - bezduszni „treserzy” którzy tylko czyhają, by psu zrobić krzywdę i zniszczyć jego relację z właścicielem. Stek bzdur. 

Na szczęście świadomość coraz większej rzeszy ludzi też rośnie. Często zdarza mi się pracować z osobami zawiedzionymi po „konsultacji” (często po całej serii konsultacji) podczas której ktoś przez dwie godziny gładkim językiem opowiada o tym co powinno się robić, czego nie powinno i co na ten temat mówią najnowsze badania…a kiedy wychodzi z drugiego pokoju pies i robi hau hau, specjalista taki wycofuje się raczkiem, nie złapawszy nawet za smycz. „Proszę podać psu antydepresanty i będziemy pracować, gdy on poczuje się lepiej”…”Proszę zabrać psa, jest agresywny i być może trzeba będzie go uśpić”. Taki „specjalista” całkiem dobrze sobie radzi, by w swoich oczach być ważną osobą - albo już w pierwszej rozmowie krytykuje i opieprza właścicieli za to, że „dopiero” się zgłosili (albo znajduje inny powód, wytykając kolejne błędy) - poczuj się źle właścicielu, poczuj moją moc. Często ogranicza się też do przekazania „zaleceń” bez pokazania, jak mają być realizowane - nie raz jest to kilkadziesiąt stron przypadkowych opisów…i spróbuj teraz czegoś nie wykonać!

Konkretnych przykładów podobnych praktyk znam wiele i szczególnie podziwiam właścicieli, którzy zwodzeni raz i drugi przez „specjalistę” wciąż szukają pomocy i wierzą, że zmiana jest możliwa. 

A skąd bierze się zmiana?

„Apelujemy, by szukając pomocy w wyszkoleniu psa czy zmianie jego niepożądanych zachowań zwracać uwagę tak na wykształcenie szkoleniowca lub behawiorysty zwierząt, jak i na jego poglądy dotyczące stosowania awersyjnych metod szkolenia czy technik modyfikacji zachowania.” 

Świetnie! …ale chciałbym zauważyć, że praca z psem i właścicielem to KOMPETENCJA  - czyli połączenie wiedzy, umiejętności i postawy. Wiedza na temat umiejętności nie jest umiejętnością, a poglądy szkoleniowca nie mają znaczenia dla psa, z którym pracuje - albo potrafi to robić, albo nie. Albo złapie za smycz, pokaże i poinstruuje, albo będzie się zastawiał tajemną „wiedzą” i certyfikatami. 

Papier przyjmie wszystko, dlatego apeluję do trenerów, behawiorystów - pokazujcie swoją pracę! Pokazujcie jej efekty. Zamiast strony „moje certyfikaty” zrób stronę: „moje video” i udowodnij w jaki sposób pomogłeś/pomogłaś. A Ty drogi właścicielu wiedz, że masz wybór.

 

P.S. Jak to określić, gdy ktoś organizuje seminaria o psach agresywnych, wie wszystko na ten temat, wie co i skąd się bierze i jakie są tego rodzaje… a gdy takiego psa spotka na swej drodze, proszony o pomoc przez zrozpaczonych ludzi, wycofuje się po parogodzinnej tyradzie i bez dotknięcia psa, skasowawszy oczywiście swoją dolę za „konsultację”? 

Czy tak ma wyglądać „praca z psem agresywnym”? Czy tak ma wyglądać pomoc ludziom, którzy naprawdę jej potrzebują?

 

P.S.2 Mam szczęście należeć do fantastycznej organizacji (International Association of Canine Professionals), wspierającej zrównoważone podejście do szkolenia. Dzięki członkostwu w IACP mam bezpośredni kontakt z wieloma świetnymi szkoleniowcami na świecie i w Polsce (pozdrowienia Jacku!:)), dostęp do literatury, szkoleń, seminariów, warsztatów (niedługo Dublin - whooa!!). Jednocześnie obserwuję wysyp teoretycznych seminariów u nas. To fajna sprawa zdobywać i poszerzać wiedzę i jestem za, ale pamiętać trzeba o zrównoważeniu tej wiedzy umiejętnościami! Bez tego można zostać najwyżej „wojownikiem klawiatury”, krytykującym jakieś metody czy podejścia. Odłóżcie ołówki i kajety i pokażcie swoją pracę! ...tak jak robi np. ten gość tu ;)

 

P.S. 3 Powyższy wpis nie jest bezpośrednią krytyką (nie)wspomnianej organizacji, ani jej członków. Wielu z nich robi świetną robotę! To jedynie moja osobista ocena pewnych postaw, które według mnie nie przynoszą wiele dobrego. 

 

/obrazek pochodzi ze strony slate.com/

 

 

Wasz wojownik klawiatury - Łukasz.

Please reload

Polecamy na blogu

Kilka słów o korygowaniu złych zachowań.

May 9, 2019

1/5
Please reload

Ostatnie posty

December 14, 2017

February 15, 2017

Please reload

Archiwum
Please reload

Dołącz do nas na facebook'u
  • Facebook Classic
szkolenie psów warszawa, behawiorysta warszawa, szkolenie psów bingo,

© 2018 BINGO! Szkolenie Psów

International Association of Canine Professionals (IACP)

IACP#5401 - Associate Level

  • Wix Facebook page
  • YouTube Classic
  • Google+ App Icon